Info na szybko:

  Kto kocha skandynawskie skandale gejowskie? ;)

Warsztat Miłości [10]: Którego wybrać?


[jeśli nie chcesz sobie popsuć zabawy - polecam czytać od początku, czyli od części #1]

Oskar zamknął się w srebrnym vanie w garażu. Należał on do jednego z naszych klientów.

Otwórz Oskar – mówił Oliwier. – Nie wygłupiaj się, chcemy pogadać!

Ale reakcji nie było. Usiedliśmy więc na posadzce i oparliśmy się o pojazd.

Pamiętasz naszą kolację w hotelu Plaza? – zaczął Oliwier – Jedliśmy wielkiego homara, opowiadaliśmy sobie sprośne dowcipy, śmialiśmy się i w trakcie uświadomiliśmy sobie, że to jest randka. Patrzyliśmy sobie w oczy i czuliśmy się, jakbyśmy widzieli się w lustrze. Zakochaliśmy się w sobie, Oskar. To było niezwykłe...

Pozazdrościłem im tego niezwykłego uczucia, które w sobie odkryli.

Było w tym coś niezwykłego. Najbardziej niesamowita miłość w kosmosie, nieprawdopodobne szczęście, że bracia bliźniacy zapałali do siebie czystą miłością.

Tak, dopóki nie wyruchałeś mnie przed kamerą – z vana wydobył się stłumiony głos.

Wiem, że to cię przerosło. Zawsze byłeś bardziej… moralny ode mnie. Ja jestem zboczony i o tym wiem. Już nic tego nie zmieni. Ale może znów będziemy rozmawiać. Przejechałem setki kilometrów, by znów mieć z tobą kontakt. Otwórz proszę…

Minęła dłuższa chwila ciszy, ale w końcu przerwało ją brzdęknięcie kluczy, które wypadły przez uchyloną szybę furgonetki. Oliwier otworzył drzwi i weszliśmy nieśmiało do środka, a wraz z nami wlał się snop światła jarzeniówek.

Oskar leżał zwinięty na kocu tyłem do nas.

Tu miał swoje legowisko pozostałe jeszcze z naszej separacji, podczas której nocował w garażu.

Kucnąłem przy ścianie, a Oliwier usiadł obok brata.

Pomyślałem, że muszę dać im czas, by wyjaśnili między sobą swoje sprawy. I jednocześnie zastanawiałem się, jak dalej potoczą się moje losy. Czy nadal będę miał po tym wszystkim swojego Miśka?

Tymczasem Oliwier zaczął się łamać.

Ten pornol to było za dużo. Zrozumiałem to za późno – wyznał z prawdziwą skruchą w głosie. – Powinniśmy byli zacząć subtelniej, wolniej. Albo w ogóle nie zaczynać… Latami przeklinałem siebie za to wszystko. Ja cię namawiałem. To była moja wina, przepraszam…

Oskar odwrócił się do nas.

Miałem wyrzuty sumienia. Ta miłość jest chora. Bracia nie powinni się w sobie zakochiwać. Co na to ludzie? Co by powiedzieli ludzie?!

Wtem poczułem, że muszę się odezwać.

Oskar… Widziałem przed chwilą tę miłość. I powiem wam jedno… nigdy nie widziałem czegoś tak pięknego. Jesteście cudem natury.

Widzisz? – Oliwier uśmiechnął się, czując, że rozmowa idzie po jego myśli. – Mariusz mówi, że to jest okej. Więc może między nami znów będzie wszystko w porządku…?

Prawie.

Dlaczego prawie? – zapytał Oliwier.

Bo wiem, że się dziś ze sobą przespaliście – powiedział.

Jakby kamień uderzył mnie w głowę. Zamurowało mnie.

Nie wiedziałem, co powiedzieć. Czułem tylko, że będziemy mieli przejebane. Oliwier popatrzył na mnie z pewnym oskarżeniem w oczach. Że być może to moja wina, że nie zatarłem dowodów.

Nagle jednak Oskar dodał ze smutkiem:

Wiem, czemu zmieniłeś prześcieradło. To było oczywiste. Nie powiedziałeś mi, co zaszło. 

Próbowałem coś wydukać, ale nie wiedziałem co. Powoli żegnałem się już w myślach z Oskarem. Czułem, że żaden argument nie mógłby go już przekonać.

– Ale nie mam ci za złe. Ani Oliwierowi.  Czułem, że to się stanie. Widziałem, jak na siebie patrzycie. Że Oliwier czytał "Sklepy cynamonowe". Po prostu… Jesteś lepszą wersją mnie, Oliwier.

Nie mogłem pojąć jego rozumowania.

Nie jesteś… zły? – zapytałem.

Mariusz… Jak mogę być zły? Niedawno podarowałeś mi seks z Dawidem. Wiedziałeś, że tego pragnę, i dałeś mi to. Zrozumiałem, że prawdziwa miłość daje wybór, wolność. Że kieruje się dobrem drugiej osoby. Wiem, że teraz sam wybierzesz najlepiej, jak umiesz. Oliwier jest lepszym kochankiem, jest bardziej doświadczony, oczytany, sprawny. Ja jestem tylko… - w jego oku błysnęła łza – zwykłym robolem. Znam się tylko na samochodach.

Złamał mi serce. Objąłem go. Dobrze było znów poczuć jego wielkie ciepło.

Ale ja cię kocham, Oskar. Nie możesz ta o sobie myśleć! Zabraniam ci tak myśleć o facecie, którego kocham nad życie. A ten seks... może niech on ci opowie, jak było.

Wtem odezwał się Oliwier:

Bracie – położył mu rękę na ramieniu. – To o to chodziło cały ten czas?

Oskar przytaknął, po czym wytarł w rękaw łzę.

Popatrz na Mariusza – dodał Oliwier. – To piękny, mądry, cudowny chłopak. Trochę zagubiony, ale niezwykły. Masz wielkie szczęście, że udało ci się go zdobyć. Ja takiego szczęścia nie miałem. Stworzyłeś z nim prawdziwy związek, którego ja nigdy nie miałem i mieć nie mogłem. Doceń to.

Nie wiem, czy po tym wszystkim będę w stanie coś do was czuć – odparł.

Oskar westchnął głęboko i dodał:

Okej, w takim razie muszę cię zapytać… Gdzie dziś byłeś cały dzień?

Oskar zrobił zaskoczoną minę.

Na giełdzie…

Nie kłam. Wiem z gazety, że giełda jest tylko w soboty.

A był piątek… Pierwsze, co sobie pomyślałem, to że nie tylko ja i Oliwier mamy coś na sumieniu.

Możesz mi to wyjaśnić? – zapytałem.

Tak… - westchnął. – Cały dzień byłem nad jeziorami. Siedziałem w aucie i myślałem. Wiedziałem, że jeśli tylko zniknę, to zaczniecie się do siebie dobierać. Pomyślałem, że przyspieszę to, co i tak musi się stać. Obiecałem sobie, że jeśli wybierzesz jego, to zniknę stąd na zawsze. I właśnie chciałem to zrobić…

Dlaczego tak myślisz? – spytałem przerażony tym okrutnym, smutnym wyznaniem.

Serce łamało mi z hukiem się w kawałki.

Nigdy nie dorównam Oliwierowi w tych sprawach. On przeruchał setki facetów, dobrze wie, jak się zająć mężczyzną.

Nie wiedziałem, jak mam to wszystko interpretować. Nie sądziłem, że Oskar ma taki kompleks względem Oliwiera. Do tego stopnia, że nawet nie nosił w sobie cienia złości. Oddał terytorium swojemu bratu, a on, zgodnie ze swoją zboczoną naturą, wykorzystał to tak, jak umiał najlepiej.

Czy ja w tym wszystkim w ogóle mam coś do powiedzenia? – zapytałem.

To kogo wybierasz? – zapytał Oskar. - Mnie czy jego? Wybierz i skończmy tę męczarnię. Wolę wiedzieć teraz. Znasz nas już. Ruchałeś się i ze mną, i z nim. Masz porównanie.

No to się doprosiłem.

To był chyba najgorszy moment ciszy w moim życiu.

Nie umiałem odpowiedzieć na to pytanie, bo… czułem coś do obu naraz. Wybór któregokolwiek z nich wiązałby się dla mnie z wielką stratą. Pustką. Niepełnym szczęściem.

Kochałem prostolinijność Oskara, czystość jego duszy, intencji. Był słodki i kochany. Z kolei Oliwier... miał w sobie pazur, seksualną agresję, która mnie jarała. I był oczytany.

Wiem, że jest lepszy w łóżku - dodał Oskar. - Rucha najlepiej na świecie. Na pewno ci się podobało.

Oliwier natomiast zaczął się śmiać.

Barcie, on nie musi wybierać między mną a tobą. Nauczę cię wszystkiego. Nauczę cię, jak ruchać profesjonalnie. To nic trudnego!

Oskar popatrzył na niego z niezrozumieniem.

Coś, jakby ta propozycja była zupełnie z kosmosu. Ale przecież… była całkiem logiczna.

Jak? – spytał zaskoczony.

Na przykładzie…

To była chwila, w której i ja, i oni poczuliśmy dziki impuls podniecenia. O czym on mówi? – zastanawiałem się. Serce waliło mi tak, że mało nie wyskoczyło z piersi.

Oliwier popchnął mnie lekko aż upadłem na plecy, po czym jednym, wyćwiczonym setki razy ruchem zdarł ze mnie spodnie i koszulę. W kilka chwil leżałem przed nimi całkiem nago – bezbronny, ale też całkowicie bezwstydny i otwarty na wszystko, co może się zdarzyć.

To się robi tak – Oliwier wziął do ust mojego penisa, który oczywiście momentalnie zaczął puchnąć i twardnieć.

Poczułem się cudownie błogo, gdy przeciągnął po jego czułej powierzchni swoimi napiętymi, obkurczonymi wargami.

Oskar odepchnął go jednak i wyrwał mu mojego drąga. 

O nie, na to nie pozwolę! – uniósł się, ale jakby w żarcie, po czym zajął się mną porządnie.

Było miło widząc, że się psychicznie przełamał i wziął inicjatywę w swoje ręce.

Będąc w ustach Oskara czułem się wcale nie gorzej, niż w ustach jego brata – czym nie omieszkałem mu wspomnieć.

- Boże, to cudowne... - mruknąłem.

Uczucie było zniewalające i dogłębnie odprężające. W powietrzu rozchodziło się rytmiczne cmokanie. To było słodkie.

Oliwier jednak nie lubi być spychany na bocznicę.

Lata gry w pornolach nauczyły go, że sytuację zawsze należy kontrolować. Położył się więc obok i zaczął lizać moje jądra.

To był już całkowity, głęboki i szokujący odlot, zupełnie nieplanowany.

I ten widok, który po chwili objawił mi się przed oczami – mój rosnący penis wypełniający usta mojego Miśka. I jądra lizane przez sprawny język Oliwiera.

Po chwili zamienili się za obopólną zgodą. Mój wyprężony, nabłyszczony ich śliną kutas polerowany był teraz znów językiem Oliwiera, a Oskar zajął się jądrami.

Cóż to była za współpraca! Braterska i pokojowa.

Nie mogłem oderwać wzroku od tego amoralnego widoku nasączonego czystą lubieżnością.

Już po chwili ich współpraca zacieśniła się – zupełnie, jakby zawarli w myślach niepisany pakt i zaczęli zazębiać swe harmonogramy.

Ich ciepłe, wilgotne pocałunki wędrowały po obu stronach mojego penisa – to w górę, a to w dół – dostarczając mi kosmicznych przeżyć i niedających się wymazać z pamięci widoków.

Czy dobrze to robię? – zapytał Oskar.

Obaj jesteście geniuszami seksu – odparłem, nie mogąc wyjść z rosnącego podziwu dla ich oralnych umiejętności.

Czułem ich języki w najbardziej intymnych, wstydliwych miejscach mojego ciała. Drążyły one w poszukiwaniu nowych źródeł przyjemności, pozostawiając za sobą mokre szlaki. Ociekałem ich słodką śliną.

Nagle poczułem, że przekroczyłem magiczny punkt podniecenia i nieubłaganie zbliżam się do wielkiego finału. I że zaraz moje stężone nasienie bryźnie między nimi jak fontanna.

Chciałem ich ostrzec, powiedzieć cokolwiek, ale nie mogłem – ogrom przygniatającego mnie podniecenia odebrał mi mowę. Mogłem tylko w milczeniu obserwować ich skupienie na tym, by dać mi jak największą możliwą rozkosz.

Zadbali o każdy szczegół.

Szczelnie otoczyli moją żołądź swoimi rozpalonymi wargami i ślinili ją jak zwierzęta, aż do obłędu z obu stron, trąc i liżąc jej wrażliwą powierzchnię i wzmagając moje przyjemności.

I zacząłem strzelać.

Nie mogłem już tego przeciągać. Straciłem kontrolę nad swoim ciałem, ale było to piękne. Rozkosz wyginała mnie, jak tylko chciała. Moja sperma, gęsta niczym wrząca lawa, zaczęła tryskać pod sam sufit, a oni przyspieszyli swoje polerowania.

Zamknąłem oczy i odleciałem do innego wymiaru. Nigdy nie miałem tak silnego, tak rozrywającego i pięknego orgazmu jak wtedy.

Rozpierała mnie duma z tej ekstazy, rozkosz i szczęście.

Gdy otworzyłem oczy, zobaczyłem ich – krążących ustami wokół mojej czerwonej głowicy i ubabranych moim nasieniem.

Złączyli się nagle w czułym pocałunku.

Ten widok po prostu podbił moje serce.

Całowali się z pełną braterską namiętnością a poślizg ich wargom nadawała moja świeża, wciąż tryskająca z mojego kutasa sperma. Zlepiała ich miłość, połączyła na nowo rozbitą rodzinę.

To było tak podniecające, że mój orgazm nabrał nowej siły – jakby ta seksualna energia weszła we mnie głębiej, ujęła mnie mocniej i obudziła we mnie nowe, zboczone fascynacje.

Podczas gdy ja próbowałem wytyskać z siebie wszystko, oni rozbierali się prędko i zaczęli namiętnie, niespokojnie się obejmować. Nie robili tego od tylu lat – byli stęsknieni do szpiku kości, głodni siebie, głodni swoich nagich ciał.

A mnie to podniecało aż do omdlenia.

Na moich oczach bezwstydnie rozkwitła przede mną ich braterska miłość – szczera, fenomenalna i tak podniecająca, że brakowało tchu.

Ich cudne penisy zetknęły się końcówkami i nabrały nowych inspiracji do popełniania kolejnych przyjemnych grzechów. Naprężyły się tak, że naplety same osunęły się, obnażając ich ociekające śluzem żołędzie.

Czyż mógłbym przegapić okazję, by zadowolić obu tych cudownych samców naraz?

Pozwalając im nadal namiętnie się całować, wkradłem się między nich i zacząłem ssać – raz jednego, raz drugiego. Uczciwie, sprawiedliwie, po równo obu i z pełną swoją mocą i namiętnością. Skapały z ich ust na moją twarz krople mojej spermy, którą wykorzystałem, by dobrze się naoliwić.

Objąłem te grube pały z trudem, starając się je ujarzmić.

Ale były jak dzikie, wypłoszone konie, które próbowały wyrwać się z uwięzi. Były silne, silniejsze ode mnie i konały mnie, poddając mnie ich woli.

Pachniały cudnie słodkim potem, latem i męskimi feromonami, które działały jak najszlachetniejszy narkotyk. Odurzały, otępiały, prowokowały do jeszcze bardziej lubieżnych posunięć.

Czułem się taki wyzwolony, jak nigdy dotąd.

Gdy zorientowali się, z jaką zapalczywością zajmuję się ich dolnymi rejonami – jak poszukuję językiem i ustami ich najczulszych punktów – schylili się i obsypali moje ciało lawiną słodkich pocałunków – pocałunków, które swą potężną delikatnością rozgrzały mnie i nabuzowały nowymi energiami.

To było apogeum najpiękniejszego homoseksualizmu – tęgie, rozpalone i piszczące wręcz od niekontrolowanego nadmiaru potencjalnej rozkoszy.

Moja podsycona, rozszalała wyobraźnia zaczęła mi szeptać na ucho pomysły coraz to nowszych, wciąż niesprawdzonych konfiguracji cielesnych, które mógłbym z tym cudownym rodzeństwem tam jeszcze wypróbować.

Och, pomyśleć, że te boskie orgazmy miały być dopiero początkiem ekstremalnego seksu, jakiego mieliśmy wtedy doświadczyć.

Położyliśmy się a ja znalazłem się między nimi.

Ich wzajemna, świeżo rozbudzona namiętność była ciepła, że aż instynktownie rozchyliłem swoje nogi. Któryś z nich, tak wilgotny, ciepły i twardy, wykorzystał tę okazję i wśliznął mi się sprawnie między moje pośladki, a one go przyjęły bez oporu.

Zaczął mnie prędko ruchać, a mnie wypełniła łaskocząca rozkosz.

Widzisz bracie, tak się rucha – usłyszałem za sobą.

Po chwili Oliwier wyszedł ze mnie, a jego miejsca zajął Oskar. Jego ciepły, długi pal wsunął się we mnie bez problemu, po czym zaczął mnie pięknie masować od środka.

Dobrze to robię? - zapytał.

Odparłem, że jest mi bosko. A Oliwier przyglądał nam się, poddając bacznej analizie każdy nasz ruch.

Trochę zmień kąt – dodał. – Bardziej w swoją stronę jakby...

Czy tak? – zapytał Oskar.

Wyjdź z niego, pokażę ci...

Oskar mnie opuścił i znów wszedł we mnie Oliwier - tym razem ostrzej, jakby pod ukosem.

Ta drobna korekta sprawiła, że niemal zemdlałem z przyjemności.

Widzisz minę Mariusza? Trafiłem w jego punkt G – uśmiechnął się, ale ja już nie słyszałem i nie widziałem prawie nic. Dojmująca ekstaza kompletnie mnie oszałamiała.

Po chwili znów się zamienili. Oskar dokładnie wiedział już, jak ma mnie ruchać. Robił to silnie i pewnie, a Oliwier nadzorował rozkwit mojej ekstazy. Czułem się bezpieczny w objęciach tych wielkich samców.

Nagle dołączył do niego Oliwier.

Nie mogłem pojąć, jak oba te gejowskie totemy zmieściły się we mnie, ale słodka genialność tamtej chwili przekraczała moje rozumowanie.

Wypełniali mnie całego, szczelnie i zaborczo, a ja dawałem się im ruchać bez najmniejszego oporu. Pchali mnie i czułem, jak trą się w mym łonie dwa wielkie tłoki, współpracujące potencjały szokujących orgazmów. I jęczałem pod niebiosa.

To był głęboki, cudowny męski seks.

Nigdy nie czułem się tak bardzo spełnionym gejem, jak wtedy.

Pomyślałem, że to właśnie w swojej magicznej kuli musiał ujrzeć wróżbita. Ten widok właśnie musiał go obezwładnić.

Przyjmowałem do środka wszystko, co wystrzelili, co zapragnęli z siebie wydzielić. A gdy wyszli ze mnie, ja rzuciłem się, by ich obciągać. Zatraciłem się w tej bezkresnej ekstazie jakby to miała być ostatnia rzecz, jaką zrobiłem w życiu.

Arcydzieło seksu gejowskiego, najdoskonalszy homoseksualny performance.

Zamieniali się ze sobą miejscami tak, że nie wiedziałem już w pewnym momencie, który jest którym. Byli identyczni, ale mi to nie przeszkadzało. Mojej miłości było w moim sercu tak dużo, że wystarczyło dla obu.

A oni po prostu włączyli mnie do swojej braterskiej miłości – pozwolili wkroczyć między siebie, by wielkie ładunki ich namiętności swobodnie przeze mnie przepływały w oba kierunki. Stałem się katalizatorem ich bliźniaczego uwielbienia, które wybuchło dziś na nowo.
Wzmacniaczem ich samczego pożądania.

Czy mógłbym sobie wymarzyć lepszą rolę w tym rodzącym się, ekscytującym i perwersyjnym układzie?

To był najlepszy seks mojego życia. Zagubiłem się we własnych orgazmach.

***

Gdy po wszystkim dogorywaliśmy w swoich objęciach, leżąc na podłodze vana, śmiałem się sam do siebie. Ogarnęła mnie euforia. Zauważyłem, że na suficie vana wisi kilka frędzli czyjegoś nasienia.

Ktoś będzie musiał posprzątać tego vana, nim oddamy go klientowi – zaśmiałem się.

Ja mogę to zrobić – usłyszałem.

W drzwiach auta stał Dawid i walił mocno konia. Był wniebowzięty na nasz nagi widok. Oskar i Oliwier uśmiechnęli się, a Dawid skupiał się na tym, żeby dojść jak najszybciej.

Wiedziałem, że dobrze robię, podsyłając ci tego linka do pornola – uśmiechnął się do mnie i trysnął z całej siły na nasze nagie stopy. – Czułem, że to namiesza, ale takiego finału nie ma nawet najlepszy pornol.

A potem tylko dodał, że posprząta, i poszedł się wytrzeć.

Chyba nas podglądał cały czas – wyszeptał Oliwier.

Mamy tu niezły burdel – podsumowałem i uśmiechnęliśmy się do siebie.

*** EPILOG ***

Nasze życie się zmieniło.

Oliwier zamieszkał razem z nami i zaczął zastanawiać się nad rozkręceniem nowego biznesu. Oskar nadal naprawiał auta, a ja mu pomagałem.

Z kolei między naszymi nogami z wdzięcznością przemykał nasz rudy przyjaciel Benek.

A wieczorami… 

Nie wiem, czy da się to opisać. Ale wiem jedno – takich orgazmów i widoków nie miałem nigdy.

Otwarty seks w trójkącie otworzył nam wrota do krainy, której nie znaliśmy. Pod przewodnictwem doświadczonego Oliwiera, doznawaliśmy z Oskarem najpiękniejszych aktów bezwarunkowej miłości i szczodrej rozkoszy, jakie tylko geje są w stanie osiągnąć.

Nasz związek rozkwitł, wzbogacił się i wzmocnił wielokrotnie. Stał się trójwymiarowy.

Mieć jednego kochającego mężczyznę to wielkie szczęście. Mieć dwóch – to już szczęście nie do opisania.

KONIEC :-)

Autor Fiutomer. Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie fragmentów lub całości niniejszego utworu w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii i publikacja tego utworu na jakimkolwiek serwisie internetowym czy innej publikacji bez wiedzy i zgody autora jest naruszeniem praw autorskich i spotka się z reakcją autora. Autor nie ponosi odpowiedzialności za konsekwencje przeczytania niniejszego utworu.

38 komentarzy:

  1. Takie "odcinkowe" opowiadania wychodzą ci najlepiej. WOW!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymagają też więcej pracy. Ale jak widzę - to się opłaca :) Dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
    2. Przeczytałem wszystkie częsći tego opowiadania
      szacun dla autora super genialne opisane
      gratuluje autorowi i goraco pozdrawiam

      Usuń
    3. Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  2. Kiedy cos nowego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałbym rzucić jakimś konkretnym terminem, ale postanowiłem dać sobie trochę czasu na przemyślenia. Nie chcę schodzić z jakością na rzecz ilości - a dopracowanie jakości wymaga czasu i cierpliwości :) Na pewno warto tu zaglądać raz na jakiś czas, by być na bieżąco. I wysyłać mi swoje pomysły i fantazje - być może mnie zainspirują do popełnienia kolejnych opowiadań :)

      Usuń
    2. Kiedy cos nowego?

      Usuń
    3. Trzeba poczekać na wenę :)

      Usuń
  3. Błagam zrób jeszcze jedną część!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wiedzieć, kiedy skończyć - to wieka umiejętność" - Jan Kochanowski :)

      Choć nie zarzekam się, że nigdy już nie napiszę o Oskarze, Oliwierze i Mariuszu :)

      Usuń
  4. A kiedy cos nowego?

    OdpowiedzUsuń
  5. Zwariowałem nie przeczytałem dotąd tak genialnego opowiadania a przeczytałem ich wiele zatkało mnie z niecierpliwością czekam na kolejny majstersztyk gratuluję twórczości pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW, dziękuję! Dla takich komentarzy się pisze :)

      Usuń
  6. Dzień w dzień wchodzę a nic nowego się nie ukazuje. Twoje opowiadania są lepsze od pornoli ;) rzuć jakąś data! znacie jakieś książki albo podobne opowiadania w tym stylu. Twoje juz czytałem niejednokrotnie i znam je na pamięć ;) pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słowa uznania! Rzucę datą, jak będę pewny tego, co chcę napisać :)

      Usuń
  7. Jednym slowem zajebistee!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem dziewczyna i to opowiadanie jest wspaniale , a raczej perfekcyjne ! :D gratulacje za ortografie i brak innych bledow oby tak dalej, czekam nastepna czesc ;)
    Ps. nie pomysl sobie, ze jestem nienormalna, ja po prostu lubie taki typ opowiadan :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, fajnie, że moje opowiadania czytają także dziewczyny :) Dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  9. a tak w ogole to masz juz pomysl na nastepna czesc ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kilka pomysłów, choć niekoniecznie odnośnie dalszych przygód Mariusza, Oskara i Oliwiera. Niemniej nie wykluczam, że żegnam ich na zawsze. Są zbyt fajnymi bohaterami, by to robić :)

      Usuń
  10. Mój Boże,to najlepsza seria opowiadań,którą kiedykolwiek przeczytałam.Świetna fabuła,ortografia,stylistyka,całokształt...po prostu majstersztyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę ważki komplement! Dziękuję bardzo. Wypełnia mnie prawdziwa duma i radość, że tak się spodobało :)

      Usuń
  11. Opowiadanie tak mistrzowsko napisane, że wciąga od samego początku a małego po 1 cz. trzeba było wypompować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HAHA dziękuję :) Miły komentarz :)

      Usuń
  12. W kilka godzin przeczytałem to opowiadanie.
    Szczerze to zjarałem się po pierwszej części, masz wielki talent. ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. O MÓJ BOŻE! Nie ma na świecie epitetów, ktore były by w stanie opisać to co tu zaszło. Opowiadanie jest idealne pod każdym względem. Zakończenie jest mistrzostwem, tak samo jak postać Oskara, który jest chodzącym ideałem. Chyba jako jedyny nie czekam na więcej, w sensie że dla mnie historia tej trójki kończy się na tym rozdziale, teraz mam ochotę na coś innego ... równierównie namiętnego, zbreźnego i z postacią typu Oskar ale całkowicie innego.

    Gratuluję polotu i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. O jaa ciebie <3 to było nie do opisania ;-; ... Jestem dziewczyną ale uwielbiam tego typu opowiadania. Ahh... moje kompleksy wzrastały przy każdej części i przeczytałam to w pare godzin. Nie mogłam oderwać się od ekranu. Życze weny ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Zajebiste!! Na początku myślałem ze to na faktach czy cuś, ale chyba zbyt piękne by było prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń
  16. Oskar jest wspaniały. Najbardziej mi się podobał fragment, kiedy wziął Mariusza po raz pierwszy w ramiona po niefortunnej przygodzie w pierwszym warsztacie.
    Generalnie opowiadania burzą krew w całym ciele, tak zmysłowo i obrazowo jednocześnie opisują męskie kontakty intymne. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  17. Łał ta seria jest genialna !! Po prostu cudo :3

    OdpowiedzUsuń
  18. Cały cykl jest genialny! Takiego Oskara mieć w swoim życiu... ehh, rozmażyłem się :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Cala seria jest rewelacyjna, wpadlem w dziwny trans czytajac to, nie moglem sie oderwac, miec takiego oskara to najlepszy prezent! Wielki silny i prawdziwy mezczyzna, przy tym bardzo opiekunczy i kochany, daj mi takiego :)) jedyne co mi nie pasuje to oliwer, nie moglbym sypiac z bratem swojego chlopaka :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Brakuje mi słów na opisanie tej serii - fenomenalna :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję za te przemiłe słowa :)

    OdpowiedzUsuń

Ty też podziel się opinią na temat opowiadania!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca