Info na szybko:

  Druga część Kaspiana - akcja staje się soczysta, wilgotna i seksowna :)

Sprawdzili, ile orgazmów zniesie kolega


Gdy Leon i Igor zjawili się wieczorem w drzwiach kawiarni – Marcel nigdy by nie podejrzewał, jak skończy się to spotkanie z tą niezwykłą parą poznaną w Internecie.


Był nieco zaskoczony. Na zdjęciach wyglądali nieco skromniej.

W rzeczywistości byli to dwaj potężni mężczyźni, których ciała wyraźnie poddawały się już od wielu lat tęgim ćwiczeniom fizycznym i budziły przez to powszechne uznanie.

Byli do siebie podobni – obaj zadbani, krótko ścięci, z seksownym zarostem na twarzy. Można by powiedzieć, że byli jak bracia, gdyby nie fakt, że Leon był rudy, a włosy Igora były błyszcząco czarne.

Marcela najbardziej zaskoczyło jednak to, że ci dwaj pasujący do siebie przystojniacy pokryci byli fantastyczną topografią wybujałych mięśni bezwstydnie przebijających się przez ich eleganckie ubrania.

Przywitali się uprzejmie, usiedli przy stoliku, zamówili dwie kawy i poddali szybkiej ocenie aparycję Marcela – młodego, sympatycznego szczupłego blondyna o niewinnej twarzy i idealnej cerze.

Ile trzeba ćwiczyć, żeby wyglądać tak bosko, jak wy? – zapytał z uśmiechem Marcel.


To im schlebiało. Bowiem w budowę swojej tężyzny fizycznej wkładali od lat wiele swojego czasu i wysiłku.

Mordercze diety, wymagające treningi pod okiem surowych trenerów i lata wyrzeczeń.

Wszystko to dało tak spektakularny efekt, że Marcel gotów był zapłacić im, żeby móc choć przez chwilę zobaczyć ich nago.

A co trzeba zrobić, by być takim słodziakiem, jak ty? – zaśmiali się w odpowiedzi.

Wyobraźnię młodego podsycał także fakt, że byli oni parą. A więc pewnie kochali się co noc, namiętnie całowali, przytulali i obdarowywali tonami słodkiej czułości.

No właśnie tutaj mamy pewien problem – chrząknął Igor.

Marcel nie mógł ukryć ciekawości, więc dopytał, o co chodzi.

Obaj jesteśmy aktywami – odparł Leon z poważną miną.

Jak się okazało, był to wielki problem tej cudnej pary kochanków.

Choć kochali się nad życie, choć nie szczędzili sobie czułości i gorących wyznań miłosnych, to jednak żaden z nich nie mógł zgodzić się nawet raz na pasywną rolę w ich wielkim małżeńskim łożu. 

Od lat dopuszczali się jedynie wzajemnego seksu oralnego, w głębi duszy jednak pragnąc spełnienia jako aktywni kochankowie.

Rozmowa, która się między tą trójką potoczyła, pełna dyskretnych sygnałów wzajemnego zainteresowania, intrygujących niedopowiedzeń i seksualnych aluzji, rozpaliła ich dogłębnie, pobudziła ich zmysły i wybujałą gejowską fantazję.

Magia feromonów i wzajemnego magnetyzmu nasyciła gęsty, ciepły półmrok kawiarni.

Do tego stopnia, że gdy Marcel wychodził do ubikacji, para odprowadziła jego jędrny tyłeczek aż do drzwi, po czym szybko uzgodniła, że zaproszą go dziś do siebie na kolację.

Marcel zgodził się.

Tej nocy – jak można się było domyślić – ich małżeńskie łoże okazało się bardzo gościnne, ciepłe i przytulne.

Ci dwaj przystojni, dojrzali i kochający się głęboko mężczyźni wpuścili tego nagiego, smukłego, delikatnego chłopaczka między swoje idealne, szerokie torsy – w ciepłą sferę swojej bajecznej roznegliżowanej intymności – po czym obsypali jego jedwabistą skórę kaskadami łagodnych pocałunków i seriami podniecających, bardzo intymnych pieszczot.

Szybko oswoili się z tym, że wpuścili nową osobę do swojego ekskluzywnego seksualnego życia – które było do tej pory zarezerwowane tylko dla nich.

Z pełnym profesjonalizmem zajęli się jakością jego doznań i rozeznali się w jego młodym ciele, sprawdzając dogłębnie i bez cienia wstydu, na co chłopak reaguje największym pobudzeniem.

A następnie – gdy byli już pewni, że młodziak jest gotów już przyjąć i wytrzymać maksymalną rozkosz, jaką dla niego przygotowali – przytulili go z dwóch stron, przywarli do niego, złączyli swoje tęgie, twarde penisy o grubych podstawach i subtelnie nadziali go na nie – ze zwierzęcą przyjemnością i westchnięciem ulgi ściągając naplety ze swoich rozgrzanych, lśniących, wrażliwych głowic.

Młody siadał na nich delikatnie, drżąco, nieśmiało, z cichym stęknięciem, czując bardzo dokładnie, jak rozpiera go i podnieca ogrom tej fantastycznej męskości, który pomieścił teraz w sobie.

Cieszył się przyjemnym łaskotaniem, które wstrząsało nim z każdym ich nawet najdrobniejszym ruchem czy drgnięciem.

Nie sądził, że w środku okaże się aż tak czuły i bezbronny.

Mimo to oddał im się obu, nie mogąc uwierzyć, że oto on – cherlawy, niewyćwiczony, skromny chłopaczek – dostąpił nagle zaszczytu jednoczesnego zaspokojenia tak niezwykłych, urodziwych samców.

Cieszę się, że mogę wam pomóc osiągnąć pełnię w związku – wyszeptał.

Oni także cieszyli się, że mogą w końcu doznać wspólnego spełnienia i jednocześnie dostarczyć temu początkującemu, pięknemu gejowi już na starcie jego seksualnego życia tak wiele silnych, mocnych, homoerotycznych wrażeń cielesnych, które zostawią niezatarte wrażenia w jego umyśle już na zawsze.

Cała trójka zachwycała się wzajemnie sobą, nie mogąc się nacieszyć tą cudowną pozycją, jaką przyjęli, by razem dać sobie przyjemność.

Rozpoczęli kopulację.

Podnosili delikatnie pupę szczupłego chłopaka i powolnie nasadzali ją z powrotem na swoje grube drągi, cudownie stymulując je i czerpiąc z tego boskiego rytuału ogromne, pyszne porcje homoseksualnej ekstazy.

Mrużyli oczy i odchylali głowy z nadmiaru cudownych odczuć, jakie im dostarczało jego ciasne, nierozepchane i czułe wnętrze - nie mogąc pojąć, jak zmieściła się w nim cała ich męska długość i grubość.

A Marcel z kolei nie mógł zrozumieć, jak wielki ładunek przyjemności przetacza się w tej chwili elektryzującym strumieniem przez jego chude ciałko.

Poczuł nagle, jak ten fizjologiczny mechanizm zaciera się w jego wnętrzu i rwie najgłębszą strunę jego ciała – piętrząc gwałtownie w jego łonie powalające napięcie.

Marcel postanowił uwolnić je, wypinając się i wybuchając nagle między nimi swym nasieniem. Rozpylił niechcący wokół siebie chłopięcy aromat i zaczerwienił się jednocześnie z powodu swojej młodzieńczej fizjonomii – tak niedoświadczonej i wrażliwej jeszcze, że nie wytrzymała ona tego skrajnego doświadczenia.

Mężczyźni ucieszyli się jednak jego obfitym szczytowaniem i śmiali razem z nim.

To było urocze – podsumowali mięśniacy, lubieżnie zlizując z jego szczupłego ciałka i z siebie wzajemnie słodki produkt jego młodzieńczego podniecenia, by potem nadal płynnymi, zgodnymi ruchami swoich miednic i mięsistych ud miękko posuwać upojonego męskimi zapachami, niemal nieprzytomnego chłopaczka.

Wiedzieli, że żaden heteryk nigdy nie będzie w stanie tak zagłębić się w tajemnice cielesnych rozkoszy, jak ta trójka wtedy.

To był ten rodzaj rozkoszy, które mogli zapewnić sobie tylko geje, którzy odważnie eksploatowali wszystkie swoje wrażliwości i delikatności, ucząc się od siebie sztuki wzajemnego potęgowania swoich słodkich doznań.

Nie minęło kilka minut tego pięknego spotkania, gdy młodziak znów trysnął kolejną generacją swego nasienia.

A potem znów i znów – aż pogubił się do reszty w zawiłościach swoich ciężkich i pięknych doznań, ledwo mogąc jeszcze znieść nadmiar nieprzyzwoitego podniecenia, jakie rozsadzało go od środka.

Drżał, po jego policzkach płynęły łzy, ale na pytanie, czy przerwać, stanowczo odmówił:

Zasługujecie na wspólną rozkosz – mówił.

I trwał dla nich półprzytomny w tym rozedrganym transie, oddając im swoje ciało na własność, pozwalając im robić z nim, co tylko podpowie im ich profesjonalna w swej lubieżności wyobraźnia.

Pozazdrościli mu jego potężnych orgazmów, więc zaczęli jebać go teraz całą swoją męską potęgą.

Dupczyć bezlitośnie z samczą stanowczością i wyuzdaniem – coraz szybciej, obłędniej i niecierpliwiej – aż błagał bezbronnie, wył i płakał.

Tarli rozciągniętego chłopaka, obracali go i pchali w niego swoje obraźliwie wielkie, dumne, chciwe penisy – aż po same jądra – dostarczając sobie intensywnej mnogości przyjemnych, pikantnych tarć i sycąc się estetyką widoku swoich nagich ciał – tym szokującym kontrastem między delikatnością chłopaka a ich własną umięśnioną wielkością.

Osiągali w tej obłędnej, władczej dominacji podniecenie głębokie, pełne, wielopoziomowe – takie, którego nie doznali przez dziesięć lat wspólnego seksu.

Wszystkie ich dotychczasowe doświadczenia seksualne przybladły na tle tego fenomenu, którego doznawali.

To było to, o czym naprawdę marzyli.

Mężczyźni postarali się bardzo mocno, by w pięknym podsumowaniu tego wielkiego miłosnego aktu oddania osiągnąć razem masywny orgazm – podczas którego wpompowali wspólnie w chłopaka nieprzyzwoite ilości swojego długo odkładanego, rozpalonego nasienia.

Nasienia zdrowego i świeżego, które ujarzmiało zmysły zapachem czystej, stężonej męskości oraz pożądania i wyciekało bokami, łaskocząc ich po jądrach i pachwinach.

Było ono soczystym symbolem ich miłości do ich nowego kochanka.

Gdy do Marcela dotarła świadomość, co się dzieje w jego ciele – że oto szczytowało w nim dwóch najpiękniejszych samców świata – zaatakował go ostatni orgazm – największy, najbardziej dotkliwy i bezlitosny.

Przerósł go wielokrotnie.

Pod jego ciężarem, doświadczenie chwili rozbiło się na miliony części, z których każda ten święty moment przetwarzała na swój sposób.

Jego napięte sutki, stopy, jądra, pośladki, uda i ramiona osobno medytowały nad potęgą tej ekstazy, która go teraz roznosiła.

Gdy osiągał ten nowy zenit niepojętej rozkoszy, mężczyźni spletli swoje ogromne dłonie, biorąc pomiędzy nie chude łapki Marcela.

Da radę – zapewniali się, widząc, jak miauczy on, krzyczy i wygina swoje ciało nadziane na ich penisy.

Gdy po pewnym czasie Marcel złożył się jakimś cudem w jedną całość, podziękował im zdyszanym szeptem za to, że zechcieli go wpuścić do tego ciepłego, dojrzałego i serdecznego świata intensywnych gejowskich doznań.

Płakał ze szczęścia, że tak profesjonalnie zadbali o niego oraz jego ekstremalną rozkosz.

A potem, zlepieni słodkością swych sperm i skatowani nadwyżką orgazmów, zasnęli razem nago, biorąc chłopaka między swoje potężne, umęczone ciała i otulając go opieką oraz swoim samczym ciepłem.

Zatonęli w chrapaniu.

***

Marcel okazał się cudownym dopełnieniem związku Leona i Igora.

Przyjęli go do swojego łoża, pokochali jak syna i przeżywali razem z nim jeszcze wiele cudownych, wspólnych, długich wytrysków.

Autor Fiutomer. Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie fragmentów lub całości niniejszego utworu w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii i publikacja tego utworu na jakimkolwiek serwisie internetowym czy innej publikacji bez wiedzy i zgody autora jest naruszeniem praw autorskich i spotka się z reakcją autora. Autor nie ponosi odpowiedzialności za konsekwencje przeczytania niniejszego utworu.

2 komentarze:

  1. Swietne! Jeju, tez bym tak chciala! (W sensie byc jednym z tych dwoch aktywow;) Az zaluje, ze nie jestem facetem ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  2. Opowiadanie po prostu zajebiste.Ja też chcę być tym chłopakiem między dwoma samczymi facetami,doznać takich uniesień,być w centrum pulsujących ciał.Rozmarzylem się.

    OdpowiedzUsuń

Ty też podziel się opinią na temat opowiadania!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca